Właśnie podobno masakralnie dużo daje

DD
"Z góry ostrzegam, że to co proponuję to temat dla wytrwałych i gotowych na wszystko - opisana przeróbka to dobry tydzień dłubania, nieprzespane noce, jednym słowem - szlak dla prawdziwych twardzieli Wink Ale jak ktoś jest naprawdę uparty i ma cylinder który leży bezużytecznie+duużo wolnego czasu+mikroszlifierkę , może się skusić na przeróbkę którą opisuję. Ja nie zdążyłem dokończyć swojej (wyjazd z domu na długie miesiące zaraz po tym jak zacząłem się z tym bawić), ale jak tylko wrócę gdzieś tak w sierpniu to na pewno ją skończę.
Zastanawialiście się kiedykolwiek, co tak naprawdę zostało skutecznie "popsute" przez producenta w silniku Jawki i ogranicza możliwości zwiększania mocy bez dokonania drastycznych przeróbek? Confused Cylinder - a ściślej rzecz biorąc, jego kanały: dolotowy (ssący) i wydechowy. Nie chodzi mi oto, że są źle wykonane - wręcz przeciwnie, jak porównam gładkość wnętrza któregokolwiek kanału cylindra Jawki z tym co oferuje np. dobra i sprawdzona MZ, to stwierdzam że Czesi włożyli więcej serca w wykonanie form odlewniczych cylindra. W Jawce wnętrze kanałów jest stosunkowo gładkie, pomijając może jedynie uskoki które zdarzają się na przejściu między aluminium cylindra a żeliwną tuleją - rzecz dość łatwa do skorygowania. Problem jest poważniejszy: polega na tym, W JAKIM KIERUNKU poprowadzone są te kanały. I jeden, i drugi są dosłownie prostopadłe do osi cylindra. Co to oznacza? Nic dobrego, a raczej same kłopoty. Po pierwsze, zanim mieszanka trafi do skrzyni korbowej, musi pokonać bardzo skomplikowaną drogę, którą nazywam po swojemu "chińskie zet" - a co, te ich krzaczki i domki które piszą, też są zakręcone... Very Happy No tak, począwszy od komory mieszania w gaźniku (tej przestrzeni w której pracuje przepustnica), mieszanka porusza się w kietrunku cylindra prawie poziomo (kąt ok.15 stopni w dół), potem nagle "wpada w przepaść" lecąc pionowo w dół przez króciec gaźnika, wreszcie na wysokości okna ssącego znów nagle musi pędzić mniej więcej poziomo w kierunku wału i skrzyni korbowej. Czyli jak już tam dociera, to ma za sobą skomplikowaną trasę, jest nieźle zakręcona i zawirowana we wszystkich możliwych kierunkach. Niewiele lepiej jest jak już mieszanka się spali i ma zamiar opuścić cylinder przez kanał wydechowy i rurę wydechową - najpierw trafi na denko tłoka (jak mogłoby być inaczej, przecież dzięki temu tłok jest wprawiany w ruch), potem musi "odbić" od niego pod kątem prostym żeby wylecieć przez kanał wydechowy. Potem jeszcze zagięcie w rurze wydechowej...
Żeby cały proces przebiegał w silniku Jawki dużo sprawniej (szybciej), postanowiłem przerobić kanały ssący i wydechowy tak żeby były nakierowane względem cylindra pod kątem ok.45 stopni. Dlaczego akurat takim a nie jeszcze ostrzejszym? Bo zwyczajnie...to może się nie opłacić! Okaże się, że nie będzie możliwości zamocowania gażnika bez przerabiania przedniego błotnika, nie będzie jak zamocować rury wydechowej, pojawią się problemy z którymi można sobie nie poradzić. I tak rurę wydechowa i króciec ssący trzeba robić od nowa - rurę jeszcze z wykorzystaniem większości oryginalnej, ale króciec musi być zupełnie nowy! Ja zacząłem swój robić z żywicy epoksydowej odpornej na wysoką temperaturę, i to w taki sposób że stanowi już całość z cylindrem. Rura wydecu ma za to dospawany dodatkowy odcinek o kształcie przekroju dopasowanym do kanału wydechowego. Początek rury jest skośnie ucięty, tak że zapiera się o żeliwną tuleję cylindra (wyfrezowałem tylko aluminium). Trzeba też dorobić nowy kołnierz mocujący rurę i przykręcić ją do cylindra trzema szpilkami - bo jak jedną tylko będziemy chcieli dać z tyłu cylindra, to nie będzie dojścia do nakrętki. Z tyłu muszą być więc dwie, po bokach.Przednia może zostać tak jak była w oryginale. No i oczywiście, jak się spawa nową rurę wydechową to trzeba meć pewność że jej koniec znajdzie się w tym samym miejscu co w oryginalnej... i wszystkie połączenia muszą być idealnie szczelne.
Uff, rozpisałem się. Ale uprzedzałem - to szlak dla hardkorowców. Zamierzam jednak nadać silnikowi Mustanga naprawdę wściekły charakter. Jak latem dokończę robotę, dam znać jaki jest wzrost osiagów. A na pewno będzie drastyczny - przeróbka eliminuje główne wady cylindra Jawki. Liczy się wyzwanie! "
|
Dodano: 15 września 2011, o 22:05
|
"Po głowie chodzi mi jeszcze jedna przeróbka - skoro zmiany w cylindrze mam zamiar posunąć tak daleko, może okazać się sensowna zmiana rury wydechowej na cieńszą (właśnie tak!). Chodzi o to, aby zwiększyć prędkość wędrówki fali ciśnienia (spalin) i tym samym podkręcić silnik jeszcze mocniej. Oryginalna średnica wewnętrzna rury w jawce to 26mm. Żeby uzyskać przewagę procesów dynamicznych nad akustycznymi, musiałbym ją zredukować do ok.22mm - obliczyłem to już parę lat temu, jednak nie sprawdziłem w praktyce (znów ukłon w stronę opracowań pana T.Sałka). Teraz będę miał okazję - ale chyba dopiero w następnym przerabianym cylindrze. Mam nadzieję, że silnik nie wybuchnie...
No tak, urlop minął a ja nieco ruszyłem sprawę przeróbki kanalów w cylindrze. Na razie wydech. Fotki:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/7cf ... b37d6.htmlhttp://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/538 ... 4de72.htmlZauważcie, że gdy spojrzeć przez rurę wydechową, widać miejsce gdzie po założeniu głowicy będzie komora spalania. I o to właśnie chodziło - spaliny będą miały dużo prostszą "drogę ucieczki"! Zdjęcia pokazują początkową fazę montażu skośnej rury, jak widać jest ona prowizorycznie zamocowana tylko jedną śrubą do cylindra - ale na tym etapie to wystarczyło by osiągnąć jej pożądane położenie. Dwa kolejne punkty mocowania będą po bokach i nieco z tyłu. Dospawany kołnierz nie jest jeszcze obrobiony, ale to oczywiście tylko kwestia czasu. Gotowy wydech (tłumik zamierzam przerobić na typowe enduro, z osobną komorą rezonansową i tłumikiem) będzie miał wylot niemal pod górnym mocowaniem tylnych amortyzatorów. Malowanie: czarny mat żaroodporny. Może być ciekawie...
No dobra, jak któryś z modów chce mi dowalić za nekroposting - w porządku, nie protestuję. Ale skoro coś dało się dociągnąć do końca, to choćby i po roku czasu warto pochwalić się rezultatami. Oto fotka:
Jak widać, pozostałem jeszcze tymczasowo przy zwykym wydechu, jedynie zmieniając jego mocowanie, a samą rurę pomalowałem żaroodporną farbą na srebrno.
Najważniejsze są jednak efekty przeróbki. Od razu ostrzegam że nie jest to jeszcze pełen sukces, dlaczego - o tym za moment.
Faktem jest że silnik wchodzi na obroty niczym pilarka spalinowa. Trudno oceniać samym słuchem, ale myślę że osiąga spokojnie jakieś 8,5-9 tys. obr/min. Problem jaki się ujawnił w chwilę po uruchomieniu, to nieszczelności w miejscu mocowania rury wydechowej. Po prostu więcej czasu będę musiał poświęcić na dopracowanie tego detalu. Motocykl pięknie wyrywa na koło - ale tylko na wyższych obrotach. Na niskich ma po prostu muła, ale to dość logiczne, bo układ wydechowy się skrócił a ja nie skompensowałem tego odsunięciem przegrody od cylindra. No i na koniec największe dla mnie rozczarowanie: żywica epoksydowa której użyłem, jednak mięknie od temperatury osiąganej przez cylinder. Po paru km jazdy pojawiły się nieszczelności i chwytanie "lewego" powietrza. Szkoda. Ale dla mnie to tylko znak że muszę zmienić tchnologię produkcji tych króćców - chyba się skończy na frezowaniu ich z aluminium, bądź spawaniu z blachy aluminiowej. Nauczka na przyszłość. Inna sprawa, że posiadacze Pancerek i tak w zasadzie mają z głowy skośny układ dolotowy - chyba że będą ciąć przednią osłonę... Na wszelki wypadek wykonam jeszcze jeden cylinder wyposażony tylko w skośny wydech. Zobaczymy jak to będzie. Gdyby nie problem z mięknącą żywicą, pewnie latałbym już pod 90km/h..."